|
księga zażaleń
2009 maj kwiecień marzec luty styczeń inne sleepwalker czekajacnaslonce peoeteica anytimeshegoesaway jamirock alterego |
... powoli dochodze do tego, co mi jest. wrzucasz do jeziora (ale nie do rzeki) kamien, wokol pojawiaja sie fale w kztalcie pierscieni. tak sobie faluja coraz lagodniej, az w koncu znikaja. echo kamienia. czuje jeszcze takie echo po kilku kamulcach. staram sie teraz strzelac do tych kamieni w powietrzu, zeby zmienialy sie w drobny zwirek, zanim wpadna do jeziora.
skomentuj (0) ... wezme maszynke do golenia tepa ogole noge jedna druga trzecia ogole glowe dokladnie co do wloska zgole skore kosci wytne kawalki rozowego mozdzku te w ktorych magazynuje sie przeszlosc dawna dawna poczatki swiata potem obejrze film rodzinny najlepiej Disney'a i wszystko bedzie jak nalezy
skomentuj (0) ... jestem ulomna. nie potrafie pisac o wielkih pozytywnych uczuciach. boje wie, ze wtedy zamienia sie w kicz. samiec ma racje - lezec noca na laze i patrzec w gwiazdy milczac, to piekne, lecz kiedy sie to ubiera w slowa, jest raczej smieszne niz pelne gracji.. moim zdaniem po tym mozna poznac geniusz literacki - po romantycznej scenie, ktora nie traci bazarem ani innym harlequinem. ja nawet przestalam probowac. dlatego teraz, by uczcic moje wzniosle uczucia, serce przepelnione miloscia, zrozumieniem i tego typu szitem, po prostu... stawiam kropki......... ............................... . .......................... .................... . ............................. ..
skomentuj (0) mróz Dzisiaj, tak dla odmiany, użyję polskich znaków. ** A to historia o mrozie i zamarzaniu. Taka prawie 'Dziewczynka z zapałkami'. Teraz za oknem taka piękna pogoda jest. W końcu pierwsze promienie słońca, jest jasno, ciepło. Chce się siedzieć na dworzu, na balkonie, w parku. Ale noce nadal są chłodne. Siedzę przed kominkiem, dorzucam co jakiś czas różne śmieci, żeby ogień nie przygasał. Wrzuciłam nawet kilka ziemniaków, trzeba przecież coś czasem zjeść. A o tym zapominam ostatnimi czasy. Co będzie, jak złamię ręke albo nogę, albo jeszcze inne nieszczęście mi się przydarzy? Kto będzie dbał o ten ogień, żeby nie zgasł? Żebym nie zamarzła? Stało się. Czuję, jak z każdą minutą jest coraz zimniej. Chłod dopadł moje stopy, wkrada się przez palce i idzie wyżej, ku łydkom i kolanom. I udom. Tyłek, mimo znacznej zawartości tłuszczu, jest lodowaty. Najgorzej jest z brzuchem; kiedy on robi się zimny, przechodzą mnie ciarki. Dłonie niesprawne. Nie mogę chwycić żadnego drewienka, papierka, nic. Głucha cisza. Wołam o pomoc, ale nikt się nie odzywa. Oprócz echa w korytarzu. Ogień zgasł, resztki żaru dogasają w popiele. Moje ciało skryło się pod szronem, mroźne malowidła pokryły oczy. Nieruchome. Bezdech. Co złamałam? Która część parszywej fizycznej powłoki mojej zdezelowanej duszy została podeptana? Bo przecież nikt nie słyszał jak wołam, nikt nie przyszedł przypilnować ognia ani wepchnąć mi cholernego kartofla do pyska.
skomentuj (0) .. gdyby sciany w tym pokoju mogly mowic zdalbys sobie sprawe jak bardzo czasami czuje sie samotna sama ze wszystkimi problemami swiata
skomentuj (0) ... ponownie musze byc ta ktora zawsze zrozumie i jeszcze przytuli na dobranoc a sama obrywa baty za pytanie dlaczego nie wiem co jeszcze dodac bo rece mi juz opadly nie poglaszczesz mnie po glowie nie pamietasz
skomentuj (0) ... otwieram okno atmosfera nieco sie zagescila i nie ma czym oddychac zamykam oczy zebys nie widzial jakie sa czerwone zebys nie widzial w nich nic nic nie odczytal ucze sie jak byc dobra chociaz mi troche nie wychodzi
skomentuj (0) |